House of Tantra | Wywiad z Esterą Saraswati – Jak sprawić abyśmy się spotkali?
52334
single,single-post,postid-52334,single-format-standard,edgt-core-1.1.2,ajax_fade,page_not_loaded,,vigor-ver-1.8.1, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,wpb-js-composer js-comp-ver-4.6.2,vc_responsive
 

Wywiad z Esterą Saraswati – Jak sprawić abyśmy się spotkali?

estera-525x440

Wywiad z Esterą Saraswati – Jak sprawić abyśmy się spotkali?

Estera Saraswati

Inicjatorka corocznych Międzynarodowych Spotkań Seksualności i Świadomości. Międzynarodowa nauczycielka Tantry i świątynnej seksualności, przewodniczka kobiet, autorka tekstów, wizjonerka. Nauczycielka ISTA (Międzynarodowa Szkoła Sztuk Świątynnych). Liderka ruchu uduchowionej seksualności w Polsce. Współtworzy światowy projekt pokojowy wspólnoty Tamera „Globalna Szkoła Miłości”. Pasjonuje ją kobieca moc seksualna, która łączy serce i seksualność. Tantra dla niej jest szybką ścieżką samowyzwolenia z matriksa i ucieleśnienia naszej prawdziwej natury. Jej pasją jest inicjowanie w moc, wskazywanie drogi do wolności oraz rozwijania współczucia. Specjalizuje się w przemianie strefy cienia i obszarów tabu w cenne zasoby.

***
 
Dorota Pawelec: Mówi się o tym, że patriarchat się kończy, co Ty o tym sądzisz?
 
Estera Saraswati: Patriarchat nadal jest i ma się bardzo dobrze, ale są już środowiska, które zaczynają wychodzić z tego obszaru i szukać czegoś nowego.
 
D.P.: Co to jest w ogóle patriarchat?
 
E.S.: Wiele osób myśli, że patriarchat to dominacja mężczyzn nad kobietami, co nie jest prawdą. Obecna forma patriarchatu polega na tym, że pierwiastek męski dominuje nad pierwiastkiem kobiecym, a nie mężczyzna nad kobietą. W każdy człowieku istnieje zarówno energia męska i kobieca.
 
D.P.: Czym objawia się dominacja pierwiastka męskiego?
 
E.S.: Objawia się to kontrolą, zaborczością, dominacją, zawłaszczaniem, separacją, egotycznością. Jest to dominacja ego nad resztą, dominacja jednostki, która czuje się odłączona od całości, w szczególności od ciała i seksualności, które traktuje użytkowo.
 
D.P.: Czy możesz podać jakieś przykłady ?
 
E.S.: Przykładem jest bezmyślne produkowanie śmieci. Ludzie nie rozumieją, jaki wpływ na środowisko ma wychodzenie ze sklepu z dziesięcioma siatkami. Przecież one same nie znikną! Gdybyśmy czuli i rozumieli to połączenie, ograniczylibyśmy takie negatywne zachowania. Takie przykłady możemy mnożyć. Gdy mamy zły dzień, to przekazujemy swój gniew na innych ludzi, a następnie idzie kaskada takich zachowań, która się nie kończy, ponieważ jesteśmy połączonymi naczyniami. Co więcej taka energia wraca do nas jak bumerang, nie kojarzymy jednak tego z faktem, że to my jesteśmy tego kreatorami.
 
D.P.: Czyli patriarchat odcina człowieka od serca?
 
E.S.: Odcina nas od wszystkiego, od ludzi, serca, czucia, a przede wszystkim od siebie samych. Jeżeli przeniesiemy patriarchat na aspekt ciała, to jest to dominacja głowy nad sercem, seksualnością, czuciem.
 
D.P.: Jak patriarchat wyraża się w relacjach?
 
E.S.: Wyraża się poprzez chęć posiadania na własność drugiej osoby. Chcemy kontrolować naszego partnera lub partnerkę, męża czy żonę, a małżeństwo staje się układem handlowym, w którym mówimy co chcemy otrzymać i co dajemy w zamian. Jest to niezdrowa relacja, która wynika z braku poczucia bezpieczeństwa wewnątrz siebie. Zaczynamy projektować na partnerów to, co dziecko oczekuje od rodziców – bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości.
 
D.P.: Wspominałaś jednak, że tworzy się nowy porządek. Na czym on polega?
 
E.S.: Kiedy coś się kończy nie oznacza od razu nowej ery. Te porządki nakładają się na siebie i to jest teraz kwestia indywidualnych wyborów człowieka, czy wybiera serce i głębokie pragnienia czy poziom głowy oraz powinności.
 
D.P.: Dlaczego takie relacje nie działają?
 
E.S.: Relacje nie działają, ponieważ są niezdrowe. Po pierwsze, partner nie zastąpi nam rodzica. W związku z tym, że z domu wynosimy ogromne deficyty braku bezwarunkowej miłości, akceptacji, wsparcia i szacunku, oczekujemy, że tę dziurę załata nam partner – co jest zadaniem niewykonalnym. Po drugie, pojawia się wielkie rozczarowanie. Na początku tkwimy w stanie zakochania, przyjemnego zamroczenia, do czasu kiedy okazuje się, że nasze oczekiwania nie są spełniane. Po trzecie, oczekujemy, że ktoś uzupełni nam nasze braki. Kobiety chcą od mężczyzn poczucia oparcia, bezpieczeństwa, pieniędzy, siły czy statusu. Mężczyźni zaś oczekują ciepła, bliskości, miłości, empatii. Relacje nie działają, bo podchodzimy do nich według mitu połówki poszukującej drugiej połówki, która nam coś uzupełni, a to prowadzi to do budowania relacji współuzależnieniowych.
 
D.P.: Jak można to zmienić?
 
E.S.: Pierwszy krok do zmiany to zauważenie siebie w całości, także rozpoznanie swoich cieni i deficytów. Zastanowienie się nad tym, w którym miejscu się znajduję, co się dzieje z moją relacją i dlaczego ona nie do końca „działa”. Pochylenie się nad tym do wewnątrz, czyli analiza swoich decyzji, na przykład dlaczego wybrałam mężczyznę, który jest niedostępny emocjonalnie. Odpowiedź może być taka, że sama boję się bliskości i nie umiem budować intymnych relacji w obawie przed zranieniem. Gdy już odpowiemy sobie na to pytanie należy zastanowić się nad kolejną kwestią, co ja mogę w sobie zmienić?
 
D.P.: Czym objawia się kobiecość i jak możemy ją w sobie budować?
 
E.S.: Po pierwsze kobiecość jest zarówno w mężczyznach jak i kobietach i nie ma nic wspólnego z rolami społecznymi jakie przyjęliśmy na podstawie uwarunkowań kulturowych, religijnych i społecznych. Esencja kobieca ma wiele twarzy. Jest to zmienność, emocjonalność, uczuciowość, zmysłowość, a to wszystko objawia się w ruchu po spirali, który jest najbardziej kobiecym ruchem. Jest to również poddanie się życiu. Akceptujemy, co nas spotyka, co jednak nie wyklucza aktywnego kreowania swojego życia. Kobieca energia ma wiele form od łagodnych po groźne jak Kali. Może być jak ciężarna tygrysica, która broni swoich młodych. Zwykle boimy się tej groźnej formy, więc przyjęliśmy wzorzec kobiety, która powinna być łagodna.
 
D.P.: Dlaczego boimy się kobiecej waleczności?
 
E.S.: Ponieważ jest niebezpieczna i nie da się jej sklasyfikować czy wytresować, zamknąć w pudełku. Jest jak czarna pantera, która jest dzika. Gdy esencja kobieca jest aktywna to zasysa, magnetyzuje, jest zmysłowa, soczysta, jest życiem, które idzie w parze ze śmiercią, bo nie ma jednego bez drugiego.
 
P.D.: Co to jest seksualność?
 
E.S.: Mamy bardzo wypaczone pojęcie na temat seksualności, którą utożsamiamy wyłącznie z seksem. Energia seksualna to napięcie pomiędzy przeciwstawnymi biegunami minusem i plusem, to prąd powstający z tej polaryzacji. Gdy mamy dwa skrajne bieguny, dzień i noc, kobietę i mężczyznę, to im bardziej są opozycyjne energetycznie, tym więcej jest napięcia między nimi. Są jak Jing i Jang, im są dalej od siebie, tym mocniej chcą się stopić w jedno. Ten akt polaryzacji dwóch dążących do unii jednego jest właśnie seksualnością. W przyrodzie seks objawia się poprzez grzmot uderzający w ziemię, płatki rozchylające się i przyjmujące deszcz. Zwyczajowe postrzeganie seksualności jest bardzo fragmentaryczne i sprowadza się do ruchów frykcyjnych między mężczyzną i kobietą. Energia seksualna to energia życia, to właśnie dzięki niej przychodzimy na świat i dzięki niej żyjemy i wszystko we wszechświecie.
 
P.D.: Dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią pogodzić się ze swoją seksualnością?
 
E.S.: Niektórzy nie mogą się z nią pogodzić, ponieważ mają wpojony zły, brudny, wypaczony obraz seksualności jako źródło negatywnych rzeczy. Dzieje się to miedzy innymi za sprawą religii monoteistycznych, które chcą kontrolować serca, umysły i ciała ludzi. Osoby, które są wewnętrznie seksualnie wolne stają się niezależne, nie można nimi manipulować, sterować, nie potrzebują kodów moralnych czy pośredników do obcowania z Bogiem. Innym powodem może być fakt, że seksualność jest związana też z tym co ziemskie, namacalne, z błotem, krwią czy wydzielinami. Podczas porodu staramy się, aby trwał jak najkrócej, ponieważ kobieta jest wtedy w krwi, wodzie, „wydzielinach”. My właśnie boimy się wejścia w tą ziemskość, nie chcemy być brudni. Wiele dzieci wychowuje się w sterylnych warunkach, aby były czyste cały czas. Chcemy być czyści i oderwani od ziemi, jak Najświętsza Maryja niepokalanie poczęta. Tylko wtedy pojawia się pytanie po co rodzimy się tutaj. Po co jesteśmy ludźmi, jeżeli mamy funkcjonować w ciałach jak w kombinezonach.
 
D.P.: Jak mężczyzna może wzmocnić swoją męskość?
 
E.S.: Poprzez kontakt w sobie z esencją kobiecą! Kobiecość u mężczyzny objawia się na wiele sposobów, na przykład poprzez uczuciowość, empatyczność, współodczuwanie, umiejętność zdrowego rozładowania emocji i dojrzałego wyrażania ich. Mężczyzna powinien czuć smutek, gniew, radość, pozwalać sobie na płacz. W naszej kulturze mówi się, że chłopaki nie płaczą. Od początku swojego życia mężczyzna jest odcinany od emocji, a jeżeli nie czuje swoich smutków, to również nie może odczuwać miłości. Jeżeli od małego programujemy chłopców aby nie czuli, to oni dorosną jako mężczyźni, którzy nie będą potrafili kochać kobiety, siebie ani nikogo dookoła. Drugą kwestią jest intuicja, czyli pozwolenie sobie na słuchanie wewnętrznego, irracjonalnego głosu, który podpowiada nam szeptem, co należy zrobić. Trzeci aspekt dotyczy mądrości, ale nie chodzi tu o inteligencję, umysł, rozum. Jest to głęboka mądrość, która kształtuje się na bazie doświadczenia, związana z dostępem do wewnątrz nas, do esencji kobiecej. Istotną kwestią jest również zmysłowość, czucie, dotyk, wzrok, węch, słuch, czyli szerokie otworzenie zmysłów percepcji na rzeczywistość. Mężczyźni odcięci od tej esencji kobiecej są zrobotyzowani, zautomatyzowani. Kolejny aspekt to kontakt z ciałem. Jeżeli mamy kontakt ze swoją kobiecą esencją to zaczynamy czuć siebie. Mężczyzna, który ma kontakt ze swoją kobiecą esencją czuje potrzeby swojego ciała – potrzebuje się wyspać, zrelaksować, potrzebuje dotyku. To nie jest przeglądanie się w oczach innych tylko odczuwanie siebie od wewnątrz, a większość mężczyzn niestety w ogóle siebie nie czuje, tak są wychowywani przez swoje matki, a także ojców.
 
D.P.: A jak jest u kobiet?
 
E.S.: Większość kobiet jest niezdrowo męskich. Traktują swoje ciało jak niewolnika. Całe mass media traktują ciało kobiety w sposób użytkowy i niewolniczy. Jest to niezdrowe i patologiczne. Często spotykam się na zajęciach czy sesjach z paradoksalnym zjawiskiem, a dotyczy to w szczególności pięknych kobiet. Słyszę od nich, że wcale nie czują się piękne. Problem jest w tym, że w ogóle siebie nie czują. Nie chcą czuć zranienia, bólu, w związku z czym zamykają się na odczucia również przyjemne, na przykład to, że są piękne.
 
D.P.: Od czego możemy zacząć pracę nad sobą ?
 
E.S.: Wyobraźmy sobie, że nasze ciało jest pokryte pancerzem, murem z betonu. Naszym zadaniem jest zdjęcie tych warstw zewnętrznych, które powodują, że mało, co czujemy. Dokopanie się do źródła w nas, które jest czyste i zawsze takie było. Naszym zadaniem jest nawiązanie z nim połączenia. Dla każdej osoby droga będzie inna. Zwykle zaczynamy od tego, że trzeba zrobić czyszczenie stajni Augiasza. Warto zająć się porządkami, trzeba uświadomić sobie gdzie jesteśmy w swoim życiu, co robimy, jakie mechanizmy powtarzamy, co nie działa, zobaczyć siebie i swoje życie z lotu ptaka. Często przydatna jest osoba coacha, przewodnika, osoba doświadczona, która pomoże nam zobaczyć siebie z zewnątrz. Samemu będzie trudno sobie pomóc, ponieważ mamy zniekształcone widzenie i obraz siebie. Trzeba zobaczyć co nie działa, gdzie się odcinamy, gdzie nas boli, gdzie nie chcemy czuć bólu. Mamy bardzo dużo zranień wokół serca, seksualności, miłości i jej braku, zaufania, zdrady, poczucia zawiedzenia.
 
D.P.: Czy jest jakiś obszar, który jest szczególnie wrażliwy wśród kobiet?
 
E.S.: U kobiet ogromnym tematem jest seksualność. Z jednej strony są kobiety, u których ta seksualność jest zamrożona, nie czują one przyjemności z bycia kobietą, ani potrzeby seksu. Natomiast z drugiej strony są kobiety, które mają udane życie seksualne, ale przeczuwają, że nie odkryły jeszcze wszystkich kart. Chcą więcej ale nie mają z kim tego doświadczyć, ponieważ nie spotykają mężczyzn z którymi mogłyby to odkrywać, albo nie są gotowe na spotkanie takiego mężczyzny.
 
D.P.: Jak w takiej sytuacji można im pomóc?
 
E.S.: Ja przede wszystkim oczyszczam tę przysłowiową stajnię Augiasza. Pochylamy się nad wszystkimi jej zakamarkami z uważnością i miłującą dobrocią. Czasem jest to wyzwanie, a niekiedy potrzeba tylko, a może aż czułości. Porządkujemy relacje z mężczyznami. Kolejnym krokiem jest praca nad seksualnością oraz ciałem. Wiele kobiet nie odczuwa tego, że są istotami seksualnymi i że energia seksualna należy tylko do nich, lub że maja jakieś potrzeby w tym zakresie. Często jesteśmy w relacjach tylko po to, aby ktoś był obok, dla potrzeby bezpieczeństwa. Większość kobiet nie jest przebudzona seksualnie. Tak jesteśmy wychowywane i programowane.
 
P.D.: Na czym polegają Twoje warsztaty?
 
E.S.: Istnieje kilka etapów pracy. Pierwszy skierowany jest dla wszystkich kobiet, podczas którego pracujemy nad kobiecością i nad mocą kobiecą. Uzdrawiamy to, co nas blokuje przed byciem piękną, kochającą, niezależną wewnętrznie kobietą. Istotą, która kocha siebie, jest ze sobą w dobrym kontakcie oraz jest połączona ze światem. Drugi etap to praca nad seksualnością, jej uzdrawianie oraz wewnętrzna aktywizacja, o której już wspominałam wcześniej. Trzeci etap to tantra dla kobiet, które wiedzą, że energia seksualna jest duchowością, że poprzez seksualność, niekoniecznie poprzez seks, możemy odczuwać ekstatyczność życia. Tantra skierowana jest do wąskiej grupy kobiet, które czują, że są gotowe, aby eksplorować siebie, doświadczać duchowości swojego ciała, otwierać serce, doświadczać magiczności świata.
 
D.P.: Co jest ważne podczas odkrywania esencji kobiecej?
 
E.S.: Balans i harmonia. Aby pracować we wszystkich trzech obszarach, świadomości, serca oraz ciała. Jeżeli pracujemy tylko poprzez umysł droga staje się bardzo długa i możemy w niej zajść tylko do pewnego momentu, ponieważ nie docieramy do źródła problemu. W mojej pracy charakterystycznym elementem jest to, że szukam pierwotnej przyczyny, dlaczego dzieje się tak a nie inaczej.
 
D.P.: Czym jest w takim razie esencja męska?
 
E.S.: Esencja męskości jest to pełna obecność, tu i teraz. Metaforycznie można ją określić jako górę, która jest stabilna. Wszystko czuje i widzi, ale nie reaguje i to właśnie jest tajemnica głębokiego poczucia bezpieczeństwa w nas. My kobiety również możemy ją w sobie uaktywnić. Z drugiej strony wyraża się również poprzez strzałę wypuszczoną z łuku, która biegnie prosto do celu. Mówiłam wcześniej, że energia kobieca idzie po spirali, natomiast męska idzie od punktu A do B najkrótszą, najbardziej efektywną, przecinającą rzeczywistość drogą. Męska energia, tak jak w seksualności, porusza się do przodu i do tyłu i tak właśnie penetruje rzeczywistość. Przekłada się to również na naszą jasność widzenia. Nieaktywna esencja męska objawia się poprzez zmącony umysł, wątpienie, niezdecydowanie, nieskuteczne działanie lub brak działania. Męska energia daje nam pełny obraz widzenia. Patrzymy na rzeczywistość głęboko i wielowymiarowo, jak na ocean aż do dna, nie zatrzymując się tylko na jego powierzchni. Męskość manifestuje się poprzez jasność widzenia sytuacji, nie komplikowanie. To daje wsparcie i poczucie bezpieczeństwa.
 
D.P.: Mężczyźni i kobiety są obecnie oddaleni od siebie. Jak sprawić aby spotkali się?
 
E.S.: Obecna sytuacja na planecie między kobietami i mężczyznami jest wynikiem urazów, nagromadzonych przez stulecia. Zbierały się przez długi czas i nakładały na siebie. Aby spotkać się na nowo, zacznijmy od tego, gdzie jesteśmy, od tego, co nas boli. Zadajmy sobie pytanie, dlaczego nie możemy się spotkać we wzajemnej głębokiej miłości i szacunku, z jakiego powodu nie ufamy sobie nawzajem. Szukamy pretekstów, aby żyć oddzielnie, uciekamy w pracę, wychowanie dzieci, unikamy seksu. To, że nie możemy się spotkać jest efektem zamkniętego serca, odcinania się od czucia, od bólu i zranienia. Chodzi o to, aby zatrzymać się w miejscu i zobaczyć to, czego nie chcę zobaczyć, poczuć to, czego nie chcę poczuć. Może być to przykre uczucie, gdy odkrywamy, że człowiek, z którym żyjemy od wielu lat jest nam obcy. Droga do uzdrowienia wiedzie jednak przez ranę, nie może jej omijać. Po drugiej stronie czeka na nas głęboko satysfakcjonująca, bliska relacja i takie też życie. To jest jednak nasz wybór, do którego potrzeba odwagi, zaufania i determinacji.
 
A więc trzeba zacząć od dokonania wyboru. Dziękuję Ci za rozmowę.
 
Rozmawiała Dorota Pawelec dla BabskiBlues.pl, 17 lutego 2016